czwartek, 7 lipca 2011

Waginy, część druga

Jakiś czas temu miałam tutaj notkę o waginach w wydaniu palce lizać, teraz będzie o takich, na które można tylko popatrzeć. I albo się zachwycić, albo obrzydzić. Jak dla mnie jest to kicz przestraszny, ale co kto lubi.

Sztuka nie zna granic. A jeszcze jak znajdzie uznanie!




Nowy krzyk mody ślubnej.





Zielone, hand-made robione korale.




Sztuka ulic(znic)y.




I takie oto wisiorki.






Na koniec miła i miękka w dotyku poduszka-wagina. Ze specjalnym schowkiem na wibrator. Tak przynajmniej pisze producent.




0 komentarze:

Prześlij komentarz